Dęblin - Nietypowa promocja oficerska




| czwartek, 12 stycznia 2012 14:36 |
|
W środowe przedpołudnie, w budynku Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, odbył się akt mianowania na pierwszy stopień oficerski żołnierza, kombatanta Wojska Polskiego Wacława Pruchnickiego.
Nowo mianowany pan Wacław urodził się w 1914 roku w Paprotni (gmina Stężyca). W czasie II wojny światowej trafił do niewoli sowieckiej, był więziony w Równem i Starobielsku. Przeżył, bo na mocy układu Sikorski - Majski dostał się do armii generała Andersa. W maju 1944 roku, służąc w II Korpusie Polskim, walczył pod Monte Cassino. Jest to żołnierz kombatant, który przeszedł cały szlak bojowy od Rosji po Persję, Iran, Egipt. Po wojnie weteran wrócił w swoje rodzinne strony i założył rodzinę. Z panią Genowefą są małżeństwem od ponad sześćdziesięciu lat. Na uroczystości zgromadziła się licznie rodzina pana Wacława, lokalni samorządowcy oraz sympatycy Wojska Polskiego, którzy chcieli mu bardzo podziękować na poświęcenie i trud włożony w bohaterskie działania. Szczególne słowa uznania w tym dniu, należały się również organizatorom całej uroczystości. Byli nimi ppłk Andrzej Łuczyński oraz st. chor. szt. Mirosław Błażejczak, członkowie Zarządu Związków Żołnierzy Wojska Polskiego koła Nr 17 w Dęblinie. To dzięki ich wielomiesięcznym staraniom, prawie stuletni bohater, wreszcie został mianowany na oficera. Cała uroczystość miała bardzo podniosły charakter, ponieważ mimo wielu lat życia, pan Wacław z wielkim entuzjazmem w głosie opowiadał o swoich dziejach żołnierskich. Jak twierdzi, został wtedy wyznaczony na łącznika motocyklowego - rozkazy trzeba wtedy było przewozić osobiście, a nie jak teraz telefonicznie. Nie było dnia, nie było nocy, jak przychodził rozkaz, trzeba było jechać. Żona odznaczonego była bardzo wzruszona i nie spodziewała się, że dożyje tak wspaniałej uroczystości. Jak powiedziała - oboje z mężem jesteśmy z Paprotni. Rok po powrocie z wojny pobraliśmy się i jesteśmy razem do dzisiaj.
Po akcie mianowania Grupa Rekonstrukcji Historycznych Żołnierze Września 1939 roku, działająca przy Stowarzyszeniu Małe Mazowsze w Rykach z Tadeuszem Kucharskim na czele uświetniła uroczystość, śpiewając między innymi znany dobrze wszystkim utwór „Czerwone maki na Monte Cassino”. Uroczystość ta, dla wielu obecnych, była niezapomnianą lekcją historii, którą należy konieczne zapamiętać. Takich żywych przykładów poświęcenia za Ojczyznę mamy w naszym kraju już niewiele. Większość z nich poniosła śmierć jeszcze na polu walki, a inni z racji wieku dawno już nie żyją. Pan Wacław Pruchnicki zasługiwał więc nie tylko na szacunek lokalnego społeczeństwa, ale również na uznanie od władz naszego kraju. ![]() ![]() MB
|
| Wróć... |
Lotto:
17-05-2012






Mini Lotto:
17-05-2012





Multi Multi:
18-05-2012 14:00




















50
Multi Multi:
18-05-2012 22:15




















30













Dzień 4 stycznia to bardzo ważna i uroczysta data w życiu 97-letniego mieszkańca gminy Stężyca. 





















