Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przeglądarka nie obsługuje znacznika "embed", animacja Flash nie zostanie wyświetlona!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

E-Dęblin
PDF
Drukuj
Poleć znajomemu
Dęblin - Ciąg dalszy "Tak gmina dba o mienie"
sobota, 31 grudnia 2011 09:30

W poprzednim numerze naszego tygodnika został opublikowany list jednej z czytelniczek, która opisała swoją historię dotyczącą kontaktów z Urzędem Gminy w Stężycy

 

Cała historia rozpoczęła się ponad 30 lat temu, kiedy to matka autorki listu wynajęła swój prywatny dom w miejscowości Pawłowice, na potrzeby fili biblioteki gminnej.

Nie mogła ona osobiście opiekować się nieruchomością a nie chciała, aby jako pustostan niszczała. Przez lata nie było problemów, aż do marca tego roku, kiedy rozpoczął się konflikt autorki listu i pracowników Urzędu Gminy. Po zapoznaniu się z informacjami przekazanymi przez jedną ze stron, postanowiliśmy zająć się tą sprawą i wyjaśnić, kto mówi prawdę. Z informacji uzyskanych od Grażyny Kurek, Dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Stężycy, dowiedzieliśmy się, że umowa wynajmu nieruchomości na potrzeby gminy została podpisana z matką pani Ewy. Umowa została zawarta na czas nieokreślony, a najemca miał wykonywać bieżące naprawy. Natomiast właściciel, po odbiorze swojej nieruchomości, powinien zaadoptować ją do swoich indywidualnych potrzeb. Pani Grażyna Kurek poinformowała nas, że w umowie nie ma informacji mówiącej o wykonaniu generalnego remontu i oddaniu domu w idealnym stanie. Nieprawdą jest oszczerstwo ze strony właścicielki posesji o tym, że nigdy nie były robione tam remonty. W dokumentacji, zgromadzonej przez te wszystkie lata, istnieją wszystkie faktury mówiące o tym, że były przeprowadzane remonty. Ostatni większy był w 1999 roku i był to gruntowny remont wewnątrz budynku, został także zmieniony dach na budynku gospodarczym, który zawalił się ze „starości”. W mieszkaniu nigdy nie było i nie ma żadnych mediów, a biblioteka nie była ogrzewana istniejącym tam piecem, tylko własnym gazowym. Problem wynika stąd, że nikt z aktualnych pracowników nie wie, w jakim stanie ten dom był przyjęty pod wynajem na samym początku. Jeżeli chodzi o zarzuty w sprawie niepoinformowania właścicielki o przeniesieniu biblioteki w inne miejsce, dyrektor uważa, że nie było takiej konieczności, ponieważ opłata za wynajem, obowiązywała przez cały rok. Do końca roku kalendarzowego gmina miała czas na przeniesienie swoich rzeczy. W momencie, kiedy pojawiła się właścicielka, w budynku były jeszcze nasze rzeczy: książki, regały, makulatura i szafy. Pani Grażyna Kurek twierdzi, że pani Ewa prze wiele lat w ogóle nie interesowała się swoim dobytkiem, nie dzwoniła, nie przyjeżdżała. Brak zainteresowania był tak duży, że nawet po śmierci matki, która przed laty podpisywała umowę wynajmu, nie poinformowała nas, że została spadkobierczynią posesji. Nie był także podpisany aneks, że zmieniła się właścicielka nieruchomości. W związku z tym, co roku pieniądze były przesyłane na zmarłą właścicielkę. Prawdopodobnie powodem nagłego zainteresowania nieruchomością i jej stanem był fakt, że pojawiły się osoby zainteresowane jej zakupem. Właścicielka, podczas odbioru budynku, miała ze sobą szczegółowy załącznik, w którym zaznaczała jakie prace, według niej, nie zostały wykonane. Dotyczyły brakującego stopnia wejściowego do domu, nieoczyszczonych i brakujących rynien, niepomalowanego ogrodzenia, niepoprawionego komina i nieoczyszczonej studni. Nie miała wtedy zarzutów, co do złego stanu wewnątrz budynku, które opisywała w liście. Takiego samego zdania jest także Zbigniew Chlaściak, Wójt Gminy Stężyca. Uważa, że nikt tej pani teraz nie zrobi generalnego remontu, a gdyby ten budynek stał przez te wszystkie lata pusty, to już dawno by go nie było. Remont był przeprowadzony na tyle, na ile to było możliwe, bo budynek ma już ponad czterdzieści lat.
- Po wykonaniu remontu, podpisaniu dokumentów i odebraniu przez tą panią kluczy, dopiero teraz wnosi roszczenia, a wcześniej nie miała zastrzeżeń. Nie będziemy robić już żadnego remontu, możemy iść z tą sprawą do Sądu a i tak będziemy na wygranej pozycji, ponieważ wcześniej nieruchomością się nie interesowała. To nie jest pierwszy przypadek, kiedy ktoś próbuje „wyciągnąć” pieniądze od gminy, bo czuje się poszkodowany – tłumaczy obecny Wójt Stężycy.
Sytuacja jest nieciekawa, ponieważ nie żyją już Wójt Gminy Stężyca, który przed laty podpisywał umowę i pierwsza właścicielka domu. Nie ma świadków na to, w jakim stanie był oddany do użytku gminy dom, który ma teraz ponad czterdzieści lat. Nie została jeszcze ustalona także kwestia ogrodzenia, które nie wiadomo przez kogo było zrobione, czy przez właściciela budynku czy przez gminę. Niektórych spraw teraz nie da się do końca wyjaśnić. Faktem jest teraz to, że aktualna właścicielka domu i posesji domaga się od gminy zadośćuczynienia finansowego za powstałe szkody i za zaniedbania. Teraz obie strony walczą o swoje i prawdopodobnie sprawę rozstrzygnie Sąd, ponieważ nikt nie chce dojść do porozumienia.
 
 

MB
 
Wróć...
 
Reklama

Przeglądarka nie obsługuje znacznika "embed", animacja Flash nie zostanie wyświetlona!

Dęblin Pogoda
Reklama
Reklama
Lotto:
17-05-2012
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
Mini Lotto:
17-05-2012
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
Multi Multi:
18-05-2012 14:00
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
50
Multi Multi:
18-05-2012 22:15
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
30
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama