Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przeglądarka nie obsługuje znacznika "embed", animacja Flash nie zostanie wyświetlona!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

E-Dęblin
PDF
Drukuj
Poleć znajomemu
Dęblin - Rozczarowanie i żal
piątek, 23 grudnia 2011 07:40

List do redakcji 

Szanowna redakcjo! ...

 
W 1977 roku podpisana została umowa najmu z gminą w sprawie wynajęcia mojego domu położonego we wsi Pawłowice (gmina Stężyca) w celu otwarcia w nim filii biblioteki. Przez 30 lat urząd płacił niewielkie pieniądze, bo 308 zł rocznie za dzierżawę domu o powierzchni ok 80 m2 wraz z otaczającym go podwórkiem. W zamian za tak niską stawkę urząd miał opiekować się obiektem, aby ten jako pustostan nie niszczał. I przyznać trzeba - zaopiekował się. W marcu br. dom został opuszczony przez pracowników gminy, o czym pan wójt jako jej włodarz nie raczył mnie poinformować. Telefonicznie zawiadomili mnie o tym znajomi mieszkający w Pawłowicach, że biblioteka została przeniesiona w inne miejsce. Pojechałam zatem zobaczyć, w jakim stanie znajduje się dom oraz chciałam dopilnować formalności związanych z wypowiedzeniem umowy, bo na taki pomysł pan wójt nie wpadł. To, co zobaczyłam, przerosło moje najczarniejsze sny. Dom, który był nowy w czasie podpisania umowy, dziś wygląda jak ruina. Szyby w oknach pobite, zawalony dach nad częścią pomieszczeń, zdewastowane wnętrze, podwórze zarośnięte krzakami i drzewami. Farba na płocie pamięta czasy mojej matki, a za domem jedno wielkie wysypisko śmieci. Kiedy chciałam wejść do budynku, pani która w nim kiedyś pracowała, otworzyła drzwi za pomocą śrubokręta. Od okolicznych mieszkańców dowiedziałam się, że dom znajdujący się pobliżu sklepu stał się miejscem spotkań do spożywania alkoholu przez tutejszych klientów. Po tych wypowiedziach zwaliło mnie z nóg. Dom, który moja matka budowała przez lata, na który odkładała ostatnie pieniądze z marnej emerytury, wyglądał jak widmo. Natychmiast podjęłam decyzję, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest jak najszybsze wypowiedzenie umowy oraz zażądanie kosztów remontów. Pod koniec listopada musiałam po raz kolejny jechać do Pawłowic, tym razem odebrać klucze. Mieszkam w Głuchołazach (województwo opolskie) przy samej granicy czeskiej i po raz kolejny w ciągu dwóch miesięcy zmuszona byłam jechać 500 km. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że zlecone w wypowiedzeniu naprawy wykonano w niewielkim stopniu. Podłoga, w której brakowało desek, została załatana starymi belkami. Okna zostały pomalowane, ale w taki sposób, że wystarczy stuknąć ręką w futrynę, a farba sama odpada. Niestety na naprawę okna w kuchni zabrakło gminie szyby i poratowała się folią. Brakująca furtka nie odnalazła się, bo pani która „opiekowała” się domem stwierdziła, że parę lat temu bramka przeszkadzała, więc ją ściągnęli, a na obecną chwilę nikt nie wie, gdzie ona się znajduje. Chcąc zobaczyć, czy komórka została uprzątnięta z nieczystości, znowu natknęłam się na problemy. Nikt z przedstawicieli gminy nie posiadał kluczy, ale usłyszałam, że mogę rozwalić kłódkę, wówczas dostanę się do środka. Dowiedziałam się również, że zasypana studnia nie może być oczyszczona do końca, ponieważ to nie z winy użytkowników biblioteki stała się miejscem na zrzut butelek i śmieci. Protokół zdawczo – odbiorczy, jaki został podpisany przez przedstawiciela wójta, zawierał 15 podstawowych napraw, jakie gmina ma wykonać przed oddaniem kluczy m.in.: naprawa płotu, oczyszczenie podwórka, czy też uzupełnienie brakujących elementów w drzwiach. Nie mogę powiedzieć, że gmina nic nie zrobiła, ale niestety z przykrością muszę przyznać, że naprawy, jakie dokonali pracownicy są prawdziwym pokazem fuszerki. Odbierając klucze usłyszałam od pracownicy biblioteki, że w lampach zostały żarówki i mam poczekać z zamknięciem domu, bo ona chce je wykręcić. Kiedy powiedziałam, że się śpieszę, zasugerowała mi, że mogę jej odkupić nowe. Cóż miałam zrobić, poszłam do pobliskiego sklepu i odkupiłam. Oglądając zdjęcia z odbioru nieruchomości zastanawiam się komu tak naprawdę wynajmowałam dom przez te wszystkie lata. Gmina, jako najemca, okazała się zwykłym dewastatorem, który za tak niewielki czynsz zamiast dbać o wynajmowaną nieruchomość doprowadziła do jej zniszczenia. Uważam, że pieniądze jakich teraz się domagam, jak najbardziej mi się należą, gdyż muszę wykonać remont, a tym samym doprowadzić dom do stanu używalności. Jeśli wójt nie wypłaci mi kwoty, jakiej się domagam, wówczas spotkamy się w sądzie i będę się domagać odszkodowania na drodze sądowej. Myślałam, że skoro wynajęłam nieruchomość takiej jednostce jak urząd gminy, to ludzie pracujący tam, będą o niego dbali. Wynajęty dom miał służyć do rozwoju kultury na wsi, jednak pracownicy gminy okazali się bez kultury. Od pracownika gminy dowiedziałam się, że po 30 latach użytkowania nie oddadzą mi z powrotem pałacu. Nasuwa mi się jedno pytanie na myśl, czy jeśli w gminie waliłby się komin, to czy wówczas pracownicy ogrzewaliby budynek za pomocą piecyków na prąd, tak jak to robili w moim domu? Czy jednak znaleźliby pieniądze na naprawę. Obecnie biblioteka znajduje się w magazynach po GS-ie, gdzie kiedyś składowane były worki ze zbożem i towary. Znalazły się również pieniądze na pomalowanie podłogi lakierem bezbarwnym, żeby było elegancko. Nic dziwnego, przecież jest to budynek gminny. A moje podłogi zostały dziurawe. W taki sposób gmina dba o własne budynki, a te wynajmowane od innych ludzi doprowadza do zniszczenia. Tak jak mój. 
 
 
 
 
 

Czytelniczka
 
Wróć...
 
Reklama

Przeglądarka nie obsługuje znacznika "embed", animacja Flash nie zostanie wyświetlona!

Dęblin Pogoda
Reklama
Reklama
Lotto:
17-05-2012
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
Mini Lotto:
17-05-2012
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
Multi Multi:
18-05-2012 14:00
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
50
Multi Multi:
18-05-2012 22:15
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
lotto
30
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama